Kolejność · Świat Dysku

Jak czytać Świat Dysku?

Takie pytanie pojawia się, gdy tylko w Google wpiszemy frazę “Świat Dysku”. Jaka jest kolejność czytania książek? Jak zacząć przygodę z Pratchettem? Czy pojedyncze części łączą się ze sobą, czy niekoniecznie?

Ja sama, gdy zaczynałam, próbowałam się zorientować i wyszło na to, że kolejne tomy nie są ze sobą ściśle powiązane, jak np. we “Władcy Pierścieni”, więc sięgnęłam po “Maskaradę”, która akurat była dostępna w bibliotece. Potem była “Muzyka duszy”, “Ruchome obrazki”, “Na glinianych nogach” i powiem szczerze zrobił się straszny burdel. Nie rozumiałam kompletnie, o co chodzi, ale nie porzuciłam serii, bo spodobał mi się styl pisania i niebanalny humor.

Wiele stron internetowych proponuje czytanie cyklami i listę cykli oraz wykaz tytułów można znaleźć wszędzie, więc nie będę ich przytaczać. Powiem tylko, że nie polecam czytać cyklami. Po pierwsze, wiele przegapiamy z ogólnej całości. Dysk nie jest wbrew pozorom chaotycznym tworem. Zmienia się świat przedstawiony – zaczynamy od średniowiecza, gdzie ludzie nie znają słowników, fotografii ani nawet okularów. Ankh-Morpork nie ma porządnej straży miejskiej i gildii. Jest to, ogólnie rzecz biorąc, dość brutalny i smętny światek. A pod koniec cyklu w “Parze w ruch” mają już sprawnie działające instytucje (gildie, pocztę), semafory, komputer (HEX) oraz maszynę parową. Gdyby Pratchett pożył jeszcze trochę, może wyszedłby całkiem niezły steampunk.

Po drugie, omijamy wątki fabularne. Najlepszym tego przykładem jest cykl o Rincewindzie – mija kilkanaście lat, od momentu, kiedy trafił poza swój normalny wymiar, do “Ciekawych czasów”, gdzie magowie przywołują go z powrotem na Uniwersytet. W tym czasie zmienia się nadrektor, który jest jedną z bardziej znaczących postaci. Oraz wyjaśnia się, dlaczego kwestor bierze pigułki z suszonej żaby.

A po trzecie, nie wydaje się nudne, czytać w kółko o tej samej postaci?

Tak więc najbardziej korzystnym sposobem czytania Świata Dysku jest po prostu czytanie chronologiczne, według roku wydań angielskich (bo w Polsce nie zawsze tej kolejności przestrzegano). Wmieszać w to można opowiadania oraz “Nauki Świata Dysku” i wtedy wyjdzie nam najpełniejszy obraz całości.

1. Kolor magii
2. Blask fantastyczny
3. Równoumagicznienie
4. Mort
5. Czarodzicielstwo
6. Trzy wiedźmy
7. Piramidy
8. Straż! Straż!
9. Eryk
10. Ruchome obrazki
11. Kosiarz
12. Wyprawa czarownic

Opowiadanie: “Trollowy most”

13. Pomniejsze bóstwa
14. Panowie i damy

Opowiadanie: “Teatr okrucieństwa”

15. Zbrojni
16. Muzyka duszy
17. Ciekawe czasy
18. Maskarada
19. Na glinianych nogach
20. Wiedźmikołaj
21. Bogowie, honor, Ankh-Morpork
22. Ostatni kontynent

Opowiadanie: “Rybki małe ze wszystkich mórz”

23. Carpe jugulum
24. Piąty elefant

Nauka Świata Dysku I

25. Prawda
26. Złodziej czasu
27. Ostatni bohater
28. Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie
29. Straż nocna

Opowiadanie: “Śmierć i co potem nadchodzi”

Nauka Świata Dysku II – Glob

30. Wolni Ciut Ludzie
31. Potworny regiment
32. Kapelusz pełen nieba
33. Piekło pocztowe
34. Łups!

Nauka Świata Dysku III – Zegarek Darwina

35. Zimistrz
36. Świat finansjery
37. Niewidoczni akademicy
38. W północ się odzieję
39. Niuch
40. Para w ruch

Nauka Świata Dysku IV – Dzień sądu

41. Pasterska korona

Advertisements
słowa · Świat Dysku

Zapis słów

– Chciałem powiedzieć (…) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.

∼ Czarodzicielstwo

Chciałam zwrócić uwagę na to, w jaki sposób Pratchett zapisuje słowa. Zazwyczaj, gdy pisarz chce nadać specyficzny ton głosu postaci lub zaznaczyć charakterystyczny akcent, używa do tego opisu, stosunkowo rzadko wykorzystują do tego font czy stopień pisma. Pratchett jest mistrzem, jeśli chodzi o takie zabiegi.

Jego najbardziej znaną postacią, którą wyróżnia pismo jest Śmierć. Jego kwestie zapisywane są WERSALIKAMI (w późniejszych wydaniach kapitalikami), mającymi sugerować głuchy i głęboki ton, głos, który nie zdaje sobie trudu przejścia przez przewód słuchowy i trafia bezpośrednio do mózgu. Być może z tego powodu wypowiedzi Śmierci nie są poprzedzone półpauzą. Mimo tego zabiegu, autor czasem daje wyraźne sugestie, jak głos Śmierci ma brzmieć: “… zapytał głosem ciężkim jak huk zatrzaskiwanych ołowianych drzwi głęboko pod ziemią”, “Gdyby słowa miały swoją wagę, to jedno zdanie mogłoby zakotwiczyć okręt”; lub po prostu: “Piękny bas”.

W “Kosiarzu” pojawia się nowy Śmierć – jego wypowiedzi są już zupełnie inne, przywodzą mi na myśl świszczący, syczący pogłos, choć nie ma napisane, jakim głosem przemawia. Spowodowane jest to pewnie kursywą: “Gdzie On jest? (…) Znajdę Go…“. To ciekawe, że mówi o starym Śmierci, używając wielkiej litery w zaimku, jakby mimo złych zamiarów wobec niego, darzył go jakimś szacunkiem.

Nowy Śmierć został powołany przez audytorów rzeczywistości – są istotami niematerialnymi i zajmują się pilnowaniem porządku na świecie. Generalnie są bardzo niesympatyczni, drażni ich każdy przejaw jakiegoś chaosu; z tego powodu nienawidzą ludzi, ponieważ ci są najbardziej nieprzewidywalnymi i chaotycznymi tworami. Audytorzy nie mają własnej osobowości, posiadanie jej powoduje odchylenia od porządku, chęć kierowania się uczuciami, co sprowadziłoby je do rasy ludzkiej. Ich słowa są pozbawione półpauz, cudzysłowów, kursywy czy jakiegokolwiek innego wyróżnienia, co oddaje ich bezpłciowy charakter:

Któryś powiedział: Nie słuchaj. Jest oskarżony o wtrącanie się.
Któryś powiedział: I o śmierciobójstwo.
Któryś powiedział: I o dumę. I życie z intencją przeżycia.
Któryś powiedział: I wsparcie chaosu przeciwko porządkowi.

Głos Zarazy (kolegi Śmierci) także pisany jest kursywą, podobnie jak wydobywający się z zaświatów głos Człowieka-Wiadro (duch szamana z howondalandzkiego plemienia). Charakterystyczne są wypowiedzi wampirów – używają “v” zamiast “w” i “h” zamiast “r”, uważają, że są dzięki temu bardziej arystokratyczne. Również ludzie pragnący ponieść sobie status społeczny mówią w ten sposób, ci bardziej zagorzali wciskają to “h” do każdego wyrazu, w miejsca, gdzie nawet wampiry nie byłby w stanie tego wymówić.

Pratchett zaznacza w dialogu obco brzmiące dźwięki, czyli zamiast napisać coś w stylu: “Obcy przemówił w nieznanym języku”, zastosował taki chwyt:

– ! – powiedział obcy i chwycił go za ramię.

Albo brak dźwięku:

–     – powiedział Victor i otworzył usta ze zdumienia.
– ? – spytała Ginger.
– ?
– !

Sir Terry na przeróżne sposoby wykorzystuje także onomatopeję, ale o tym kiedy indziej.

Cyfra osiem · Świat Dysku

Cyfra między siedem a dziewięć

Oto stoję na otwartym terenie, bez żadnej magicznej ochrony, i zamierzam głośno wymówić liczbę, która jest po siódemce. Oto ona: osiem! Widzicie? Nic się nie stało. Osiem! Osiemnaście! Dwie grube damy w bardzo obcisłych gorsetach, osiemdziesiąt osiem! Och, niech ktoś wyciągnie Rincewinda spod stołu, co?

∼ Nauka świata Dysku II

Cyfra osiem przykuwa uwagę już od samego początku cyklu. Można wyróżnić jej pozytywne i negatywne właściwości… oraz takie, które po prostu są.

Na samym początku “Koloru Magii” autor przytacza nam w skrócie całą kosmologię Świata Dysku: po pierwsze istnieje osiem pór roku – dwie wiosny, dwa lata, dwie jesienie i dwie zimy. Jest też osiem dni tygodnia. Tęcza ma osiem kolorów – po naturalnych siedmiu następuje ostatni, który jest kolorem magii, ponieważ mogą go zobaczyć tylko ludzie obdarzeni talentem magicznym, antropomorficzne personifikacje (np. Śmierć), bogowie, koty, a także ci o psychicznych skłonnościach. Oktaryna (to nazwa tego koloru) to niezbyt ciekawe połączenie żółci, zieleni i fioletu.

Ponadto ósemka jest potężnie magiczna i bywa niebezpieczna. Magowie starają się jej nie wymawiać, jeśli nie jest to konieczne. Młodych adeptów magii straszy się, że jeśli będą ją nieumyślnie wypowiadać, to skończą pożarci przez Bel-Shamharotha – Nadawcę Ośmiu, Pożeracza Dusz (który nie jest zły, jest dużo gorszy). Na Uniwersytecie nie ma nawet gabinetu nr 8 (więc pokój Rincewidna miał numer 7a), w piłkarskiej drużynie NU również nie ma zawodnika nr 8.

Znalezione obrazy dla zapytania bel shamharoth
W świątyni Bel-Shamharotha

Dla ósmego syna ósmego syna istnieje tylko jedna profesja – kariera maga. Taki mag może osiągnąć maksymalnie ósmy stopień wiedzy magicznej, a magowie ósmego stopnia są już naprawdę potężnymi czarownikami. Tu wyjaśnia się, dlaczego żyją w celibacie – otóż każde dziecko będzie posiadało ogromną magiczną moc, a gdy na dodatek jest to ósmy syn ósmego syna ósmego syna – powstaje czarodziciel, mag do kwadratu, co nie jest dobre, gdyż magowie mają wrodzoną tendencję do usuwania konkurencji. Zbyt wielu czarodzicieli zniszczyłoby świat.

Pora na pozytywne aspekty cyfry osiem. Właściwie, to znalazłam tylko jeden – oktogram, czyli ośmioramienna gwiazda, jest ochronnym symbolem, który stosuje się przy trudniejszych zaklęciach, np. przy AshkEnte – rytuale wzywającym Śmierć (do odprawienia którego jest potrzebna oczywista liczba osób). Nie może on wtedy wyjść poza narysowany na podłodze symbol (a przynajmniej nie powinien, chociażby z grzeczności; patrz: “Eryk”).

Co tak naprawdę symbolizuje ósemka? Jeśli się ją obróci o 90° to daje nam symbol nieskończoności i nie bez powodu. Osiem dni po wjechaniu do Jerozolimy Chrystus zmartwychwstał, przynosząc ludzkości życie wieczne. Mało tego – w gematrii (taka numerologia, tylko połączona z alfabetem hebrajskim) liczba 888 odpowiada imieniu Jezus. Jednak z symboliki biblijnej niewiele da się przenieść na pratchettowski świat. Albo ją zupełnie odwrócił, albo trzeba iść innym tropem. Ośmioramienną gwiazdę jako symbol chaosu wprowadził do literatury Michael Moorcock (pisarz fantasy i science fiction) i to bardziej nadawałoby się na inspirację na Pożeracza Dusz. Zresztą Pratchett sam przyznaje, że dwie pierwsze części Świata Dysku są parodią dzieł fantasy.

Z kolei Chińczycy uważają ósemkę za liczbę szczęśliwą i przynoszącą dobrobyt. Zdaje się, że Terry dość swobodnie potraktował symbolikę ósemki, bo przecież mieszkańcy Dysku nie mogą jej uważać za całkiem złą. Wtedy nie korzystaliby z ośmiodniowego tygodnia; posiadanie maga w rodzinie z pewnością jest powodem do dumy, a widzenie oktaryny, koloru wyobraźni, nie przynosi pecha.

Polska · Świat Dysku

Polski akcent

W latach 90. Terry Pratchett odwiedził Polskę. Podróżował po naszym kraju z tłumaczem “Świata Dysku”, Piotrem Cholewą. Sir Terry postanowił spróbować typowej polskiej kuchni i panowie wylądowali w restauracji “Chłopskie jadło”. Zaserwowano im pierogi, które aż pływały w smalcu. Pratchett przyznał, że jeszcze nigdy nie widział menu, które zawierałoby taką ilość tłuszczu. Później, kiedy jechali z Gdańska do Białegostoku, mijali jakiejś opuszczone fabryki; wyobraźnia pisarza ruszyła: to z tych fabryk wziął się wszechobecny tłuszcz w polskich potrawach, a jego złoża są pozostałością po ogromnych zwierzętach (dinozaurach), które skamieniały w pokłady smalcu.

Tak narodził się pomysł na kolejną książkę: “Pięty elefant”, gdzie komendant Vimes jedzie do dalekiego Überwaldu, zająć się dostawami tłuszczu. Piąty elefant, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku nie trafił na skorupę Wielkiego A’Tuina i runął na Dysk, jest źródłem tak obfitych pokładów. Trochę dziwaczny, ale miły polski wątek, aczkolwiek nie jedyny. Równiny Sto leżą między Ankh-Morpork a Ramtopami, a ich głównym miastem jest Sto Lat. Nie jest to wynik tłumaczenia – nazwa tak samo brzmi w oryginale i celowo nawiązuje do polskiego urodzinowego okrzyku.

Na koniec mały szczegół – nazwa Polski pojawia się w “Panach i damach”:

Zastrzelić dykatora i zapobiec wojnie? Ale dyktator jest tylko czubkiem ropiejącego pęcherza społecznej materii, z której biorą się dyktatorzy. Jeśli zastrzeli się jednego, inny za chwilę zajmie jego miejsce. Zastrzelić jego także? A może wystrzelać wszystkich i napaść na Polskę? Za pięćdziesiąt lat, trzydzieści lat, nawet za dziesięć lat świat wróci prawie dokładnie na dawny kurs. Historia zawsze miała ogromną bezwładność.

Pratchett komentuje niekontrolowany bieg historii, która, zdaje się, sama się kontroluje i z tylko sobie znanych powodów zawsze wraca na właściwe jej tory.

Ciasto · Świat Dysku

Baba z jajami

Dzisiaj trochę w innym stylu,
a to z okazji świąt Wielkanocnych.
Nie jestem najlepszą kucharką, ale dziś
udało mi się zrobić całkiem przyzwoitą babkę…

Lancre skrywało się pod grubą warstwą śniegu jak, chciałoby się powiedzieć, pod puchową pierzyną, lecz w Lancre – krainie położonej tak blisko Osi – śnieg nie był miłą puchową pierzyną, ale ciężką i zmarzniętą pokrywą lodową. Była Noc Strzeżenia Wiedźm i Babcia Weatherwax zgodnie z tradycją spędzała ten czas w swojej chatce (to była jedyna noc w roku, gdy czarownicom nie wolno wychodzić z domu). Zastanawiała się jak zabić ciągnące się godziny.

Zupełnie przypadkowo jakaś zabłąkana cząstka natchnienia trafiła Babcię w potylicę, przynosząc jej niespodziewaną myśl. Czarownica na chwilę zamarła, zastanawiając się, skąd taki niedorzeczny pomysł znalazł się w jej głowie… Ale właściwie dlaczego nie? Przecież jest sama i nikt jej dzisiaj nie odwiedzi. Mimo to rozejrzała się czujnie po chatce, jakby się spodziewała, że ściany zaraz dostaną oczu, a potem powoli wstała. Podeszła do kominka, sięgnęła do ukrytej za nim niszy i wyciągnęła książkę. Babcia nigdy nie przyznałaby się do jej posiadania, choćby miałby się Dysk przekręcić.

To były Pikuantne Rozkosze autorstwa Niani Ogg – książka kucharska. Babcia Weatherwax nie była zbyt dobra w wypiekach, ale – na Hokiego! – wystarczy podążać za instrukcjami. Coś jej na pewno wyjdzie. Otworzyła na przypadkowej stronie: “Baba z jajami” – głosił tytuł. Babcia czytała przepis.

Sześć jajek i pięć łyżek majonezu?!” – dziwiła się czarownica. Nic dziwnego, że “z jajami”. Babcia starannie rozbiła jajka: żółtka i białka wlała do osobnych garnków. Do żółtek dodała cukru, cukru waniliowego i mieszała tak długo, aż powstała gładka masa. Potem dodała majonez i wymieszała znowu. Zerknęła do książki: “Przesiej mąke (2 kubki) oraz proshek do pieczenia (2 płaskie łyżecki) do miski. Nastempnie ubij białka na sztywno niczym…”, dalej Babcia nie czytała. No tak… Niania nie mogła sobie darować tych wszystkich frywolnych żartów i perwersyjnych skojarzeń. Nic dziwnego, że książka sprzedawała się jak quirmskie bułeczki. Zmieszała delikatnie ze sobą pianę i jajowo-majonezową masę, przełożyła ciasto do wysmarowanej tłuszczem foremki. Teraz trzeba piec w 180°C przez 50 min.

Na zewnątrz natura się nudziła i zaczęła przygotowywać się do zesłania jakiejś zamieci, sypiąc płatkami śniegu wielkości piłek pingpongowych. Wiatr zawodził ponuro w górskich rozpadlinach. Babcia Weatherwax tymczasem próbowała swojej babki. Na wierzch dodała dużo cukru pudru, na wypadek, gdyby ciasto okazało się średnio zjadliwe. Z zaskoczeniem stwierdziła, że się udało, uczucie szybko zmieniło się w satysfakcję. Wiedziała, że da radę, zawsze daje.

Okładki · Świat Dysku

Świat Dysku w obrazach

Ja tylko wymyśliłem Świat Dysku. Josh go stworzył.

∼ Terry Pratchett

Tak naprawdę zaczęłam moją przygodę z Pratchettem z powodu okładek. Te ze Świata Dysku zwracają szczególną uwagę – są tak kolorowe i jest na nich tak wiele elementów, że z początku człowiek nie wie, na co właściwie patrzy.

Ich twórcą jest Josh Kirby. Urodził się jako Ronald William Kirby w pobliżu Liverpoolu i od dziecka chciał zostać artystą. Studiował w Liverpool City School of Art i tam powstał jego artystyczny pseudonim “Josh” – jego prace były ponoć bardzo podobne do dzieł XVIII-wiecznego malarza Joshui Reynoldsa.

Z czasem jego twórczość zaczęła być doceniana, dostawał coraz więcej zleceń, stworzył masę ilustracji do czasopism, okładek książek (np. do powieści Ursuli K. Le Guin) i plakatów filmowych (m. in. “Gwiezdne Wojny: Powrót Jedi” i “Żywot Briana”). Jednak prawdziwą sławę przyniosła mu współpraca z Terrym Pratchettem.

Kirby’emu bardzo spodobała się pierwsza część cyklu, “Kolor Magii”, i z entuzjazmem przystąpił do dzieła. Wydawcy postanowili wykorzystać potencjał grafika i zlecili mu od razu zadbanie o ilustracje do całej serii. Pratchett przyznał się kiedyś w wywiadzie, że nie zawsze wyobraża sobie, jak dane postacie wyglądają, dopiero Kirby nadaje im kształtu.

Josh zawsze czytał książkę przed namalowaniem ilustracji, jednak odnoszę wrażenie, że czasem przegapiał niektóre fragmenty, a innym razem czytał zbyt dosłownie. Chodzi mi o przedstawienie dwóch głównych postaci “Koloru Magii” i “Blasku Fantastycznego”: Rincewinda i Dwukwiata. Sir Terry nie napisał wprost, w jakim wieku jest Rincewind, ale gdy przez przypadek mag przenosi się do alternatywnej rzeczywistości, jest powiedziane wprost, że ma 33 lata. Można więc założyć, że tyle też ma jego dyskowy odpowiednik. Tymczasem Kirby przedstawił Rincewinda jako starca z długą, siwą brodą. Dwukwiat natomiast ma twarz “o czterech oczach”, co oznacza po prostu, że nosił okulary, których w Ankh-Morpork najwidoczniej nie znano. Kirby potraktował słowa pisarza dosłownie i biedny turysta rzeczywiście jest czterooki. W późniejszych latach widzimy ilustracje już poprawione.

Bez tytułu
Ilustracja do “Blasku Fantastycznego”, gdzie widać niepokojącą liczbę oczu Dwukwiata oraz siwego Rincewinda

Josh Kirby zmarł niespodziewanie w 2001 roku i jego ostatnią okładką był “Złodziej czasu” (tom 26). Zastąpił go nowy grafik o bardzo podobnym nazwisku: Paul Kidby.

Jego pierwszą i najbardziej znaną pracą o Świecie Dysku jest “Ostatni bohater”. Książka ta różni się od poprzednich części, ponieważ jest to w zasadzie cały album i na każdej stronie pojawia się jakiś rysunek. Pozycja ta przez długi czas była niedostępna na rynku polskim (pewnie dalej jest, bo nigdy jej nie widzę), a na Allegro osiągała ceny kilkukrotnie wyższe niż normalnie.

Jeśli chodzi o twórczość Kidby’ego to część jego okładek jest parodią dzieł wielkich malarzy: “Ostatni bohater” nawiązuje do “Krzyku” Muncha, “Straż nocna” – do… “Straży nocnej” Rembrandta, a “Nauka Świata Dysku” – do obrazu Josepha Wrighta “An Experiment on a Bird in teh Air Pump”.

Bez tytułu lat heri
“Ostatni bohater”

Mimo że ilustracje Paula Kidby’ego wydają się bardziej trafione i rzetelne, do mnie trafiają jednak rysunki Josha Kirby’ego. Pewnie ze względu na swą oryginalność, a trochę może ze względu na sentyment.

magia · Świat Dysku

Magia na Świecie Dysku

Żadne zaklęcie nie ułatwia życia. Żeby utrwalić w pamięci nawet najprostsze z nich, trzeba trzech miesięcy (…) Przez dwadzieścia lat studiujesz czar, który sprowadza ci do sypialni nagie dziewice. Ale wtedy jesteś już tak zatruty parami rtęci i półślepy od czytania starych ksiąg, że nie pamiętasz, co dalej robić.

∼ Kolor Magii

Natura magii nigdy nie jest wykreowana tak samo; wszystko zależny od autora, skąd czerpie inspiracje, od praw działania opisanego świata i od tego, jakim celom ma służyć magia. Wystarczy porównać “Harry’ego Pottera” i “Władcę Pierścieni”.

Koncepcję magii Pratchett przedstawił w kilku wariantach: czarodzicielstwo (magia używana przez magów), czarownictwo (magia czarownic) oraz inne, którym autor poświęcił nieco mniej uwagi – szamanizm, praktyka druidów, wróżek, voodo.

Czarodzicielstwo opiera się na pobieraniu magii z otaczającego świata. Polega na rzucaniu nieskomplikowanych czarów (jak np. zapalenia sobie papierosa), gromadząc kilka thaumów (jednostka energii magicznej). Nie wymaga nawet wymówienia formułki. Przy bardziej skomplikowanych czarach przydaje się laska – coś na kształt różdżki. Ma w sobie określony ładunek energii, więc po długoletnim używaniu wyczerpuje się i staje zwykłym kijem z gałką na czubku. Z drugiej strony w “Równoumagicznieniu” i “Czarodzicielstwie” powiedziane jest, że laska maga jest przekazywana następcom przez wiele pokoleń, co sugerowałoby jej nieśmiertelność (jeśli można tak powiedzieć o martwym przedmiocie).

magowie

W ciągu całego cyklu magia czarodziejów zmienia się: w początkowych częściach jest mocno rytualna – nie da się rzucić porządnego zaklęcia bez umazania podłogi kredą i zapalenia tuzina czarnych świec, nie może też zabraknąć baraniej czaszki i fiolki kociej krwi. A przynajmniej tak funkcjonuje w przekonaniu magów-tradycjonalistów. Później odkryto, że nie potrzeba tego całego zamieszania i magia staje się dyskowym odpowiednikiem technologii czy nauki. Powstaje specjalny wydział na Niewidocznym Uniwersytecie (technomancja) oraz budynek Magii Wysokich Energii, magowie zaczynają łączyć czarodzicielstwo z prawami fizyki i astrologią, konstruują coś w rodzaju komputera napędzanego magią – HEX-a.

Niewidoczny Uniwersytet nie przyjmuje kobiet (z jednym wyjątkiem, patrz “Równoumagicznienie”), tłumacząc mętnie, że w grę wchodzą problemy z kanalizacją, lecz w rzeczywistości magowie obawiają się, że byłyby w czarowaniu dużo lepsze. Kobiety obdarzone magicznym talentem zostają więc czarownicami, choć korzystają z magii niezwykle rzadko. Ich sposób czarowania to głównie psychologia, ciężka praca i zdrowy rozsądek. Oto przykład: pewna czarownica wyleczyła człowieka wodą z odrobiną soku jagodowego, wmawiając mu, że jest to specjalny lek, kupiony od krasnoludów:

Większość ludzi wyjdzie z większości chorób, jeśli się do tego przyłożą. Ty musisz ich tylko do tego zachęcić.

Jednak młodsze czarownice lubią pobawić się w typowe “czarownickie” rzeczy: organizują sabaty na łysych wierzchołkach gór, obwieszają się okultystyczną biżuterią, czy stosują proste wróżby. Przykładem jest scena, gdzie Magrat próbuje dowiedzieć się, na jaką literę będzie zaczynało się imię jej ukochanego: trzeba obrać niedojrzałe jabłko, odmiany Sunset Wonder, zerwane trzy minuty przed popołudniem pierwszego mroźnego dnia jesieni; obierać je lewą rękę srebrnym nożem itd. Specjalistką wśród czarownic w tego typu sprawach była ekscentryczna Mateczka Whemper.

Inne odmiany magii pojawiają się sporadycznie. Druidzi wierzą w leczniczą moc ziół, naturalny rytm pór roku oraz w to, że składanie krwawych ofiar bogom na pewno im się na coś przyda. Poza tym używają siły perswazji, by np. przekonać skałę, że potrafi latać. Praktyka szamańska ma tylko jeden epizod szerzej opisany – za pomocą specjalnego wywaru stara szamanka wprawia duszę Rincewinda w zaświaty, by sprowadził stamtąd Dwukwiata.

Temat jest obszerny, można by niejedno jeszcze powiedzieć, ale o tym może następnym razem.

Shakespeare · Świat Dysku

Shakespeare

– Rychłoż się zejdziem znów?
(…)
– Myślę, że dam radę w przyszły wtorek.

Trzy wiedźmy

Temat nawiązań szekspirowskich w literaturze trafił się mojemu bratu dwa lata temu na maturze. Bardzo wdzięczny motyw, głównie dlatego, że można długo o tym mówić. Pierwszy przyszedł mi na myśl wiersz Norwida W Weronie, motto Romantyczności Mickiewicza, sparafrazowane słowa Poety z Wesela: “Słowa, słowa, słowa…”.  O dziwo, brat wylosował karteczkę z powyższym cytatem i pytaniem, do kogo nawiązuje autor.

Trzy wiedźmy są swoistą parodią dzieł Williama Shakespeare’a. Najbardziej oczywiste są nawiązania do Makbeta, ale wykorzystuje też elementy Hamleta (np. duch zabitego króla, czy przedstawienie teatralne ujawniające prawdę). Zdaje się, że sam dramaturg ma swojego odpowiednika na Dysku: Hwel jest krasnoludem i dramatopisarzem – tytuły jego dzieł bardzo przypominają tytuł znanych sztuk, np. Poskromienie eflicy. Hwel nie jest jedynym “Shakespeare’em” w cyklu. William Shakespeare osobiście pojawia się w Nauce Świata Dysku II, gdzie magowie próbują go namówić do napisania Snu nocy letniej.

Z Jak wam się podoba? pochodzi również słynny cytat o świecie, który jest teatrem, a który został sparafrazowany przez Hwela: “Cały Dysk Teatrem jest jedynie, (…) A mężczyźni wszyscy i kobiety to zaledwie aktorzy”.

Jednak wszelkie odwołania najlepiej widać w oryginalne. W wersji anglojęzycznej Makbeta trzy wiedźmy nazywane są czasem “weird sisters” i taki też jest tytuł oryginału – Wyrd Sisters (ta nieznaczna zmiana to nie literówka – to prawdopodobnie stara postać słowa “weird”). Albo tytuł sztuki dyskowej: Jak sobie chcecie. W oryginale jest: Please Yourself. Please Yourself może odwoływać się zarówno do Jak wam się podoba? (As You Like It?), jak i do podtytułu Wieczoru Trzech Króli, którego nigdy w polskich wersjach nie widziałam – Or What You Will. Jeszcze? Babcia Weatherwax wypowiada dosłowny cytat z Króla Leara: “Every inch a king”.

Innym przejawem “szekspirowatości” jest zbudowanie teatru “The Disk Theatre”, tak jak w Londynie istniał “The Globe Theatre”; ślub Magrat i Verence’a odbywa się w noc przesilenia letniego – tak jak ślub Hipolity i Tezeusza… i wiele więcej. Zainteresowanych odsyłam tutaj.

początek · Świat Dysku

Zacznijmy od początku…

Na początku było nic. I rzekł Bóg: „Niechaj stanie się światłość” i dalej nic nie było, tylko teraz można to zobaczyć.

∼ Terry Pratchett

Nasz wszechświat powstał w ułamku sekundy. Nic nagle wybuchło tworząc czas, przestrzeń i materię. Ta teoria, choć bardzo popularna, nie brzmi zbyt mądrze: jak NIC może wybuchnąć? Aby to zrozumieć, trzeba się znać na fizyce kwantowej, teorii względności, promieniowaniu elektromagnetycznym i innych astrofizycznych rzeczach. Tylko że normalni ludzie się tym nie zajmują. Normalni ludzie czytają fantastykę (o ile w ogóle czytają).

Teoria płaskiego świata płynącego przez kosmos na grzbietach czterech słoni, które z kolei stoją na skorupie olbrzymiego żółwia, którą wykorzystał Terry Pratchett w swojej sadze, zdaje się mieć jakieś wyjaśnienie. Nie mniej abstrakcyjne od teorii Wielkiego Wybuchu. Przynajmniej dla ludzi, którzy nie mają zainteresowań jak Stephen Hawking.