Polska · Świat Dysku

Polski akcent

W latach 90. Terry Pratchett odwiedził Polskę. Podróżował po naszym kraju z tłumaczem “Świata Dysku”, Piotrem Cholewą. Sir Terry postanowił spróbować typowej polskiej kuchni i panowie wylądowali w restauracji “Chłopskie jadło”. Zaserwowano im pierogi, które aż pływały w smalcu. Pratchett przyznał, że jeszcze nigdy nie widział menu, które zawierałoby taką ilość tłuszczu. Później, kiedy jechali z Gdańska do Białegostoku, mijali jakiejś opuszczone fabryki; wyobraźnia pisarza ruszyła: to z tych fabryk wziął się wszechobecny tłuszcz w polskich potrawach, a jego złoża są pozostałością po ogromnych zwierzętach (dinozaurach), które skamieniały w pokłady smalcu.

Tak narodził się pomysł na kolejną książkę: “Pięty elefant”, gdzie komendant Vimes jedzie do dalekiego Überwaldu, zająć się dostawami tłuszczu. Piąty elefant, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku nie trafił na skorupę Wielkiego A’Tuina i runął na Dysk, jest źródłem tak obfitych pokładów. Trochę dziwaczny, ale miły polski wątek, aczkolwiek nie jedyny. Równiny Sto leżą między Ankh-Morpork a Ramtopami, a ich głównym miastem jest Sto Lat. Nie jest to wynik tłumaczenia – nazwa tak samo brzmi w oryginale i celowo nawiązuje do polskiego urodzinowego okrzyku.

Na koniec mały szczegół – nazwa Polski pojawia się w “Panach i damach”:

Zastrzelić dykatora i zapobiec wojnie? Ale dyktator jest tylko czubkiem ropiejącego pęcherza społecznej materii, z której biorą się dyktatorzy. Jeśli zastrzeli się jednego, inny za chwilę zajmie jego miejsce. Zastrzelić jego także? A może wystrzelać wszystkich i napaść na Polskę? Za pięćdziesiąt lat, trzydzieści lat, nawet za dziesięć lat świat wróci prawie dokładnie na dawny kurs. Historia zawsze miała ogromną bezwładność.

Pratchett komentuje niekontrolowany bieg historii, która, zdaje się, sama się kontroluje i z tylko sobie znanych powodów zawsze wraca na właściwe jej tory.

Advertisements