Ciasto · Świat Dysku

Baba z jajami

Dzisiaj trochę w innym stylu,
a to z okazji świąt Wielkanocnych.
Nie jestem najlepszą kucharką, ale dziś
udało mi się zrobić całkiem przyzwoitą babkę…

Lancre skrywało się pod grubą warstwą śniegu jak, chciałoby się powiedzieć, pod puchową pierzyną, lecz w Lancre – krainie położonej tak blisko Osi – śnieg nie był miłą puchową pierzyną, ale ciężką i zmarzniętą pokrywą lodową. Była Noc Strzeżenia Wiedźm i Babcia Weatherwax zgodnie z tradycją spędzała ten czas w swojej chatce (to była jedyna noc w roku, gdy czarownicom nie wolno wychodzić z domu). Zastanawiała się jak zabić ciągnące się godziny.

Zupełnie przypadkowo jakaś zabłąkana cząstka natchnienia trafiła Babcię w potylicę, przynosząc jej niespodziewaną myśl. Czarownica na chwilę zamarła, zastanawiając się, skąd taki niedorzeczny pomysł znalazł się w jej głowie… Ale właściwie dlaczego nie? Przecież jest sama i nikt jej dzisiaj nie odwiedzi. Mimo to rozejrzała się czujnie po chatce, jakby się spodziewała, że ściany zaraz dostaną oczu, a potem powoli wstała. Podeszła do kominka, sięgnęła do ukrytej za nim niszy i wyciągnęła książkę. Babcia nigdy nie przyznałaby się do jej posiadania, choćby miałby się Dysk przekręcić.

To były Pikuantne Rozkosze autorstwa Niani Ogg – książka kucharska. Babcia Weatherwax nie była zbyt dobra w wypiekach, ale – na Hokiego! – wystarczy podążać za instrukcjami. Coś jej na pewno wyjdzie. Otworzyła na przypadkowej stronie: “Baba z jajami” – głosił tytuł. Babcia czytała przepis.

Sześć jajek i pięć łyżek majonezu?!” – dziwiła się czarownica. Nic dziwnego, że “z jajami”. Babcia starannie rozbiła jajka: żółtka i białka wlała do osobnych garnków. Do żółtek dodała cukru, cukru waniliowego i mieszała tak długo, aż powstała gładka masa. Potem dodała majonez i wymieszała znowu. Zerknęła do książki: “Przesiej mąke (2 kubki) oraz proshek do pieczenia (2 płaskie łyżecki) do miski. Nastempnie ubij białka na sztywno niczym…”, dalej Babcia nie czytała. No tak… Niania nie mogła sobie darować tych wszystkich frywolnych żartów i perwersyjnych skojarzeń. Nic dziwnego, że książka sprzedawała się jak quirmskie bułeczki. Zmieszała delikatnie ze sobą pianę i jajowo-majonezową masę, przełożyła ciasto do wysmarowanej tłuszczem foremki. Teraz trzeba piec w 180°C przez 50 min.

Na zewnątrz natura się nudziła i zaczęła przygotowywać się do zesłania jakiejś zamieci, sypiąc płatkami śniegu wielkości piłek pingpongowych. Wiatr zawodził ponuro w górskich rozpadlinach. Babcia Weatherwax tymczasem próbowała swojej babki. Na wierzch dodała dużo cukru pudru, na wypadek, gdyby ciasto okazało się średnio zjadliwe. Z zaskoczeniem stwierdziła, że się udało, uczucie szybko zmieniło się w satysfakcję. Wiedziała, że da radę, zawsze daje.